26 czerwca 2014

Dzieje się szyciowo

Już jakiś czas temu na facebooku MONAfaktury obiecałam Wam pokazać model spódnicy idealnej (przynajmniej dla mnie). Czasu jednak na zdjęcia nie ma, pogody też nie, a nie chciałabym zadręczać Was kolejnymi zdjęciami w domu, tym bardziej, że lato jest idealną okazją do pstrykania fot w plenerze. Od czasu idealnej spódnicy uszyłam koleżance bluzkę, innej spódnicę (dziś była ostatnia przymiarka, teraz wystarczy wykończyć i będzie gotowa), innej jeszcze kolejną spódnicę (Monia, czeka Cię przymiarka), więc będzie co fotografować, trzeba tylko okazji.
W międzyczasie przeglądając zdjęcia z wujka Google natknęłam się na dżinsowe topy-gorsety i zamarzył mi się taki. Wyszukałam w Burdzie modelu sukienki z gorsetową górą i tą górę skopiowałam. Do uszycia topu użyłam starych dżinsowych portek, a raczek pozostałości po skróceniu do szortów. Na chwilę obecną top nie jest ani wykończony, ani nie ma zamka (spięty szpilkami, żeby się trzymał), ani nie ma ramiączek. Dżins jest elastyczny, więc fajnie się dopasowuje, rozmiar odpowiedni, ale top jest zdecydowanie zbyt krótki. Mimo to zamierzam go skończyć i może nosić do spódnic ołówkowych z bardzo wysokim stanem? Zobaczymy :)
Póki co wygląda tak:


Foty na mnie pojawią się, jak już go wykończę (albo on mnie ;))

Dobrej nocki!

19 czerwca 2014

Top z rozcięciem

Przez ostatnie dni weny do pisania nie miałam wcale, ale kiedyś w końcu trzeba pokazać to, co się uszyło...


Do uszycia topu wykorzystałam jedną z dwóch firmowych koszulek M-a mojego (na zdjęciu cenzura, żeby nie robić reklamy firmie, która zlikwidowała dział w naszym mieście pozbawiając pracy kilkunastu osób - na szczęście Matysowi na dobre to wyszło:)). Podobał mi się kolor, loga nie miałam najmniejszego zamiaru używać, wiadomo. Jako formę wykorzystała górę sukienki nr 133 z Burdy 8/2012:

Zdjęcie pochodzi ze strony www.burda.pl

Początkowo zmodyfikowałam zaszewki metodą Marchewkowej, chcąc w topie uwzględnić zakładki piersiowe, po czym stwierdziłam, że przy swobodnej bluzce, jaka była moim celem, nie ma sensu szycia zakładek. Darowałam więc sobie. Top skroiłam dłuższy o około 12 cm, tak, aby zostawić wykończenie dołu, tył skroiłam z przodu koszulki omijając logo, ja zauważycie części tyłu złożone są z dwóch elementów, bo logo było na tyle upierdliwe, że zabrakło mi dzianiny. Brzegi ramion, dekoltu i rozcięcia obrzuciłam na overlocku, podłożyłam, sfastrygowałam i obszyłam na maszynie ściegiem elastycznym - ścieg A z grupy S1:

Zdjęcie pochodzi ze strony www.galerialucznik.pl

Tak wyglądało to przed:

A tak wygląda po:









Mój rozmiar: 34-36
Model: Burda 8/2012, #133
Rozmiar skrojony: 36
Materiał: Chabrowa dzianina bawełniana
Ilość materiału: Męska koszulka w rozmiarze XL
Wykorzystane maszyny i akcesoria: Domowa maszyna do szycia, overlock, nożyczki krawieckie, nici w kolorze dzianiny, igła do szycia ręcznego, nici w kontrastowym kolorze do fastrygowania.

Uwagi: 
  • Gdybym kroiła dopasowaną sukienkę lub bluzkę, skopiowałabym rozmiar 34, bo dekolt jest zdecydowanie za szeroki, co przy luźnym topie nie jest żadną wadą.
  • Jak widzicie bluzka jest dość krótka, ale w przypadku topów na upały w ogóle mi to nie przeszkadza.
  • Spokojnie można obejść się bez overlocka, obrzucając brzegi ściegiem overlokowym (ścieg G z grupy S1) lub po prostu zygzakiem.
  • Jeśli maszyna nie posiada ściegu elastycznego, brzegi można obszyć wąsko ustawionym zygzakiem.
  • Po tym, jak ponosiłam sobie bluzkę jeden dzień i po obejrzeniu zdjęć stwierdziłam, że koniecznie muszę zszyć rozcięcie na wysokości biustonosza, gdyż po pierwsze - nie podoba mi się widoczny z tyłu stanik, a nie wyobrażam sobie wyjść do ludzi bez niego, a po drugie - takie rozcięcie na całej wysokości pleców jest według mnie zbyt wyzywające.

6 czerwca 2014

Przeróbka nielubianej bluzki

Pewnego wieczoru, nie wiedząc za bardzo, co z wolnym czasem począć, nabrałam ochoty na szycie (a ostatnio mam jakiegoś potwornego lenia...). Pora była już dość późna, bo około 22, więc projekt nie mógł być skomplikowany, chcąc go skończyć tego samego wieczoru.

W szafie mojej jest notoryczny brak letnich spódnic, przez co w ostatnim czasie noszę tylko spodnie. Padło więc na spódnicę, a że znów modne są paski, to sięgnęłam po nielubianą bluzkę (wyciągniętą z czeluści szafy podczas wiosenno-letnich porządków).


Przed przeróbką było mniej więcej tak:


Takie tylko zdjęcie udało mi się znaleźć (robione 3 lata temu - w tle Wisła w Toruniu, jeszcze bez nowo wybudowanego mostu). Generalnie bluzka była bardziej tuniką, z rękawami 3/4 i czerwonymi na nich guzikami, a na plecach dość głęboki dekolt z duuużą kokardą. No co za dużo to niezdrowo!
Ciachnęłam więc tę bluzkę najwyżej jak się dało, co by spódnica przynajmniej do kolana sięgała, zwęziłam gdzieniegdzie zszywając boki overlockiem, obcięty brzeg obrzuciłam też na overlocku i podłożyłam na Amelii ściegiem elastycznym. I takim oto sposobem mam w szafie spódnicę, którą ewentualnie będę mogła założyć wychodząc do klubu lub na spotkanie ze znajomymi, bo do pracy to na pewno nie!





Nie wiem, czy Wam ta spódnica przypadnie do gustu, ale ja wolę te paski w tej postaci aniżeli jako bluzkę z mnóstwem niepotrzebnych ozdób...

Do miłego!


Edit (niedziela, 08.06.2014)
Dziś rano olśniło mnie ;) Okazuje się, że spódnicę tę do pracy założyć też można, bez świecenia gołym brzuchem:


Udanej niedzieli Wam życzę!

16 maja 2014

Przebieranki

Jest taka gra w internecie - dziewczynki ją uwielbiają. Z moją ukochaną kuzyneczką, Klaudią od zawsze bawiłyśmy się w przebieranki - jako mała dziewczynka uwielbiała zaglądać do szafy sporo starszej kuzynki, wyciągać sukienki, spódnice i przebierać się bez końca. Zdjęć z takich zabaw mamy mnóstwo. Dziś Klaudia to prawie dwunastolatka (kiedy ten czas minął...?), ale w kwestii przebieranek nic się nie zmieniło. Teraz starsza kuzynka szyje, spódnic i sukienek przybywa, więc jest okazja do szaleństw przed aparatem ;) Tak też było w majówkę - przywiozłam z sobą dwie nowe spódnice (pokazane już TU i TU), jakieś obcasy, w szafie ciotki też się jakieś dodatkowe znalazły, no i zabawę czas zacząć :)

Zdjęcia nie najlepszej jakości, ale nie to jest ważne - najważniejsza dla nas to frajda ze wspólnych szaleństw!










7 maja 2014

Papuga :)

Jest kilka minut po 21:00, a ja padam na twarz i ledwie patrzę na oczy. Czasem korepetycje dają mi się we znaki. Od ubiegłego czwartku maszyny nie tknęłam (ups, przepraszam, przestawiłam obie na komodę, bo potrzebowałam biurka), bo nie miałam albo czasu, albo siły.
W ubiegłą środę kupiliśmy do naszej staruszki lustrzanki lampę błyskową (cena niewysoka, a różnica w jakości zdjęć widoczna, choć i obiektywy jakością nie grzeszą). Ale ja nie o tym. Wróciliśmy ze sklepu z tą lampą, M. lampę zamontował i powiedział: "Musimy tę lampę przetestować - szyj!".
W oko wpadło mi jedno zdjęcie, na facebooku znalezione, spodobała mi się spódnica. Po wykrojeniu płaszczyka, którego szycie leży i kwiczy został mi kawał tkaniny na spódnicę wystarczający. Pogłówkowałam chwilę, wykroiłam i uszyłam. Brzmi to tak, jakbym zrobiła to w godzinę. Zajęło mi to nieco dłużej, łącznie dwa popołudnia. No i spódnica pomogła w testowaniu lampy dopiero po weekendzie.


Spódnica uszyta na bazie wykroju z Burdy Szycie Krok Po Kroku 2/2012 (z tego samego wykroju szyłam TĘ spódnicę), z dzianiny tłoczonej, na delikatnie elastycznej podszewce, z ozdobnymi zamkami metalowymi. Ten poziomy docelowo miał być kieszonką, ale czasu mi nie starczyło. Kieszonkę jeszcze doszyję, a sam zamek wszywałam posiłkując się instrukcją Vayle by Me z tym, że podklejony fizeliną prostokąt przyszyłam prawą stroną do prawej strony spódnicy, dzięki czemu po wpuszczeniu do środka jest niewidoczny.






A spódnicę papugowałam z poniższego zdjęcia, tylko tak fajnej chabrowej bluzki mi brak ;)


Na koniec uroczyście oświadczam, że...

nie uszyję nic dla siebie, dopóki nie powstaną co najmniej trzy zamówione już spódnice :)

28 kwietnia 2014

Jak pomyślała tak zrobiła...

Pamiętacie moją nieudaną miętową spódnicę ołówkową? Jeśli czytaliście, co tam nabazgrałam, to pamiętacie, że szyjąc ja byłam baaardzo oszczędna jeśli chodzi o zużycie materiału. Wszystko dlatego, że umyśliłam sobie, że oprócz tamtej chcę uszyć moją pierwszą spódnicę z koła (tak tak, jeszcze z koła nie szyłam - nie było okazji), więc materiału musiało zostać dużo.


Później przez myśl mi przeszło, że może nie z koła, a z zakładkami? Nie! Musi być z koła! No bo jak to tak - już drugi rok leci jak szyję, a takiej jeszcze nie było... No to uszyłam ;) Pełne koło to to nie jest, bo jak wszyłam zamek, to się okazało, że jakoś tak artystycznie - asymetrycznie wyszedł. Prułam więc, odcinałam skrawki, żeby wyszedł prosto, no i maleńki kawałeczek tego koła usunęłam :)

Spódnica jest na białej podszewce z połowy koła (oszczędność), którą podwijałam tą stopką, zapinana na metalowy złoty zamek.

No i muszę się Wam przyznać, że tym, jak spódnica się układa jestem zachwycona!



A tak oto testowałam, jak spódniczka się "kręci" - aż firanki za sobą pociągnęłam ;) a mina moja bezcenna ;)

 
Metalowy złoty zamek:




Jeszcze kilka moich spostrzeżeń - spódnicę szyłam ze stretchu poliestrowego, tego samego, z którego szyłam sukienkę z zakładkami. Tkanina te przy spódnicach rozkloszowanych układa się pięknie! Wadą jej, oprócz składu surowcowego oczywiście, jest odporność na prasowanie, tzn. lekkie zagniecenia powstałe na skutek np. przechowywania materiału, albo maltretowania go podczas szycia rozprasować jest łatwo. O wiele gorzej jest z rozprasowywaniem szwów i - moja zmora - zaprasowywaniem podłożenia! Zdjęć szczegółów nie robiłam, bo jak zwykle zapomniałam, ale uwiercie mi - podłożenie wygląda fatalnie i za nic nie mogę sobie z nim poradzić. Może spróbuję na mokro, albo jak radziła Marchewkowa - na niższej temperaturze i bez pary? Nie wiem już sama. Macie może jakieś pomysły?

Ps. Ci, którzy obserwują mojego Facebooka wiedzą, że dotarły do mnie nożyczki krawieckie Fiskars kupione z prenumeratą Burdy:


Teraz krojenie jest jak marzenie!

Miłego wieczoru!

27 kwietnia 2014

Pracowni część 3 - stopka do obrębiania/podwijania

Dziś słów kilka na temat stopki do podwijania, czy inaczej obrębiania.


Stopka ta ułatwia nam podwijanie tkaniny - najlepiej sprawdza się na tkaninach cienkich, w przypadku grubych nie zda egzaminu. Cienkie tkaniny wykańczać możemy na różne sposoby - stopka ta przyspiesza tę czynność. Osobiście najczęściej używam jej do wykańczania podszewki, ale służyć może do innych cienkich, lekkich i prześwitujących tkanin, gdzie ważne jest dokładne i równe wykończenie. Niestety szycie z tą stopką wymaga cierpliwości i wprawy - nie zawsze udaje się tkaninę poprowadzić tak, żeby została ładnie podwinięta. Ja sama nie do końca jeszcze mam tę czynność opanowaną, ale jak zaraz sami zobaczycie, warto poćwiczyć, bo efekty są świetne :)

Tak stopka wygląda z wierzchu i od spodu:

Stopkę zakładamy, a igłę ustawiamy w pozycji środkowej:


Materiał, który będziemy obrębiać podwijamy do spodu najpierw raz:


 I później drugi, po czym zaprasowujemy na długości około 3-5 cm:


Najpierw zszywamy zaprasowany fragment, nie wkładając materiału w stopkę:


Po około 2-4 cm prostego ściegu zatrzymujemy maszynę zostawiając igłę wbitą w tkaninę, unosimy stopkę i układamy brzeg w stopce tak, żeby znalazł się pomiędzy wierzchnią zawiniętą blaszką, a spodnim "szpikulcem" (chyba mogę tak to nazwać):


Pomagamy maszynie układając materiał rękoma w taki sposób, żeby kilka milimetrów wystawało spod górnego elementu (wtedy podwinięcie będzie dokładniejsze), ale nie należy też przesadzać - najlepiej, jeśli zrobicie próbkę na skrawku materiału:


No i tak sobie szyjemy :) gdy pomagamy stopce i układamy tkaninę odpowiednio, to wychodzi nam tak:


Moja podszewka to paskudna do szycia materia, która marszczy się z byle powodu, więc dodatkowo naciągałam ją przy szyciu. Zdarzyły mi się momenty, gdy tkanina nie układała się właściwie, a ja tego nie dopilnowałam, no i wtedy wychodziło trochę gorzej:


W początkowej fazie mojego szycia, kiedy podszewki nie naciągałam, wszystko brzydko się zmarszczyło, więc szybko zabrałam się za poprawianie tego błędu:


Koniec końców mam ładnie podwiniętą podszewkę (pomijając kilka małych fragmentów;)) przy niewielkim nakładzie pracy.

Podsumowując, stopka bardzo przydaje się, kiedy trzeba coś szybko i dokładnie wykończyć, pomocna jest przy cienkich tkaninach, które chętnie spod stopki uciekają, ale szyjąc z tą stopką trzeba wykazać się cierpliwością i nie spieszyć się za bardzo. Warto wcześniej zrobić próbkę, żeby wiedzieć, jak się tkanina zachowuje i jak ją trzeba układać dla najlepszego efektu.

Osobiście stopki nie używam zbyt często, ale przydaje mi się wtedy, kiedy nie mam ochoty podwijać, zaprasowywać i fastrygować cienkiej tkaniny zanim zacznę zszywać na maszynie - z tą stopką jest o wiele szybciej :)

A już niedługo zobaczycie, do czego takiego wszywałam podszewkę :)