Dziś krótko, bo rozpisywałam się wcześniej dość obszernie tak, że nawet mnie nie chce się tego czytać :)
Jak już kiedyś wspomniałam, bluzkę zaczęłam szyć już jakiś czas temu, ale utknęłam w punkcie, kiedy po pierwsze zorientowałam się, że popelina, którą kupiłam jest zbyt prześwitująca (i to mnie zniechęciło do dalszej pracy), a po drugie kiedy zauważyłam, że przecież zamki kupiłam w innym kolorze... I tak bluzka leżała sobie bez rękawów ładnych kilka tygodni... Po pasujące zamki w końcu się wybrałam, ale ich nie dostałam, więc postanowiłam wszyć te, które miałam :) no i jest :)
Zdjęcia robione dobrym sprzętem, ale jakością nie grzeszą przez porę dnia, kiedy były robione. Niestety fotografa w ciągu dnia nie miałam...
Bluzka przypomina mi raczej lekarski kitel i zastanawiam się, co z nią zrobić, żeby nie było nudno. Macie może jakieś pomysły? Chętnie wysłucham rad...
Ps. Zdjęcia z widokiem z lustra miałam przycinać, ale ostatecznie zostały nietknięte, bo całkiem mi się efekt spodobał. Tylko następnym razem posprzątam ;) hehe
Dobrej nocy!
20 stycznia 2013
18 stycznia 2013
No i padło też na mnie :)
A co? Wyróżnienie ;) blogowa koleżanka Katya przyznała mi wyróżnienie :)
nie będę ukrywać, że niezmiernie miłe to uczucie zostać w jakiś sposób docenionym. Ale z drugiej strony na uczuciem swego rodzaju dumy z wyróżnienia przeważyło uczucie rozbawienia po przeczytaniu pytań, na które należy odpowiedzieć :D hhmm... może to być świetna zabawa, a więc.... zaczynamy :)
1. Michał Wiśniewski czy Jacek Stachursky?
Z tej dwójki zdecydowanie Stachursky :) muzyka mojej gimnazjalno-licealnej młodości ;P
2. Beknąć na cebulowo czy puścić głośnego bąka?
Hhmm... raczej to pierwsze :P przynajmniej jest jakiś cień szansy, że nikt nie zauważy :P
3. Ona tańczy dla mnie Weekendu czy Here I go again Mandaryny?
Dla dziewczyny urodzonej i wychowanej na wsi, gdzie Disco-polo króluje - zdecydowanie wolę "Ona tańczy dla mnie" - kolejne wspomnienie młodości to imprezy w remizach właśnie z disco-polo, przyznam, że jeszcze mi się zdarza na takie chodzić ;)
4. Wstajesz rano z łóżka, idziesz do łazienki, patrzysz w lustro.. i co chciałabyś zobaczyć: zarośniętą twarz czy zarośniętą klatę?
Może być klata - cieplej może by mi było :)
5. Połamany paznokieć czy wielgaśne oczko w rajstopach?
Zdecydowanie połamany paznokieć - dziury w rajstopach nie przeboleję, wolę wtedy je w ogóle zdjąć :P
6. Imię dla dziecka: Kleofas czy Bazyl?
Chyba Kleofas, bo chociaż imię denne to może przynajmniej zdrobnienie jakieś znośne by było :) bo Bazylek to prawie jak badylek :P
7. Ciepła wódka czy rozgazowane piwo?
Jedno gorsze od drugiego ;) ale po rozgazowanym piwie przynajmniej może mój żołądek zachowałby jakieś granice przyzwoitości :P
8. Emo czy hipsterzy?
Ojjj... i tu się chyba nie wypowiem mimo jako takiej tolerancji :P
9. Trząść się z zimna czy ze strachu?
Mimo, że zimna nienawidzę wręcz, to jednak chyba wolę trząść się z zimna - lepsze jest to, co znane :P
10. Zmywanie naczyń czy odkurzanie?
Dla mnie wszystko jedno - czynności jak każde inne (nie mówię tu o myciu sedesu :P), znoje wynagradzane względnym porządkiem w mieszkaniu :)
11. Połamany nos czy wybity ząb?
Wybity ząb można chyba jeszcze jakoś ukryć :P
nie będę ukrywać, że niezmiernie miłe to uczucie zostać w jakiś sposób docenionym. Ale z drugiej strony na uczuciem swego rodzaju dumy z wyróżnienia przeważyło uczucie rozbawienia po przeczytaniu pytań, na które należy odpowiedzieć :D hhmm... może to być świetna zabawa, a więc.... zaczynamy :)
1. Michał Wiśniewski czy Jacek Stachursky?
Z tej dwójki zdecydowanie Stachursky :) muzyka mojej gimnazjalno-licealnej młodości ;P
2. Beknąć na cebulowo czy puścić głośnego bąka?
Hhmm... raczej to pierwsze :P przynajmniej jest jakiś cień szansy, że nikt nie zauważy :P
3. Ona tańczy dla mnie Weekendu czy Here I go again Mandaryny?
Dla dziewczyny urodzonej i wychowanej na wsi, gdzie Disco-polo króluje - zdecydowanie wolę "Ona tańczy dla mnie" - kolejne wspomnienie młodości to imprezy w remizach właśnie z disco-polo, przyznam, że jeszcze mi się zdarza na takie chodzić ;)
4. Wstajesz rano z łóżka, idziesz do łazienki, patrzysz w lustro.. i co chciałabyś zobaczyć: zarośniętą twarz czy zarośniętą klatę?
Może być klata - cieplej może by mi było :)
5. Połamany paznokieć czy wielgaśne oczko w rajstopach?
Zdecydowanie połamany paznokieć - dziury w rajstopach nie przeboleję, wolę wtedy je w ogóle zdjąć :P
6. Imię dla dziecka: Kleofas czy Bazyl?
Chyba Kleofas, bo chociaż imię denne to może przynajmniej zdrobnienie jakieś znośne by było :) bo Bazylek to prawie jak badylek :P
7. Ciepła wódka czy rozgazowane piwo?
Jedno gorsze od drugiego ;) ale po rozgazowanym piwie przynajmniej może mój żołądek zachowałby jakieś granice przyzwoitości :P
8. Emo czy hipsterzy?
Ojjj... i tu się chyba nie wypowiem mimo jako takiej tolerancji :P
9. Trząść się z zimna czy ze strachu?
Mimo, że zimna nienawidzę wręcz, to jednak chyba wolę trząść się z zimna - lepsze jest to, co znane :P
10. Zmywanie naczyń czy odkurzanie?
Dla mnie wszystko jedno - czynności jak każde inne (nie mówię tu o myciu sedesu :P), znoje wynagradzane względnym porządkiem w mieszkaniu :)
11. Połamany nos czy wybity ząb?
Wybity ząb można chyba jeszcze jakoś ukryć :P
Wybaczcie, ale nikogo dalej nie będę nominować z czystego lenistwa chyba do wymyślania pytań :)
Za wyróżnienie dziękuję i innym życzę przy tym dobrej zabawy :)
Sama podzielę się jeszcze z Wami tym, co udało mi się stworzyć. Tak więc:
- Z pozostałości angory dosłownie skleciłam bluzko-kamizelkę (taką funkcję chyba będzie pełnić) z wykroju z Burdy, a model znajdziecie TU;
- W końcu udało mi się skończyć białą popelinową bluzkę, która leżała bez wszytych rękawów tylko dlatego, że suwaki kupiłam w innych kolorach.W ostateczności w mojej ulubionej (i co ważne - niedrogiej) pasmanterii nie mogłam znaleźć idealnie pasujących, a że biegać po innych mi się nie chciało, to uszyłam z tymi, które miałam. Choć powinny być jednakowe, to będę udawać, że tak właśnie miało być :D model bluzki znajdziecie TU.
Co planuję...?
- Czarną skórzana spódnicę ołówkową (chociaż koncepcja na eko-skórę zmienia się u mnioe raz na tydzień)
- Bluzkę z baskinką, którą wyszukała Marchewkowa, a której model i wykrój znajdziecie TU. Mam też ambitny plan wydziergania sobie takiego kołnierzyka, ale to projekt na najbliższych kilka miesięcy, bo oczywiście będę się do niego zabierać jak przysłowiowy pies do jeża.... (może tu też powinnam wykropkować :P)
- Pociągnąć dalej temat szycia angorkowej sukienki....
- i..... duuuużo innych.... na razie ze względu na brak czasu pozostających tylko w moich marzeniach...
Dobrej nocy!
16 stycznia 2013
Różne różności
Kolejny dzień nieróbstwa i braku weny... Od pewnego czasu jestem zarobiona. Praca, korepetycje, od czasu do czasu siłownia lub fitness, w międzyczasie trzeba coś ugotować, żeby nie paść z głodu, kiedyś też trzeba spać... Od kilku tygodni wracam do domu i padam jak mucha, nie mając na nic siły. Małą chwilkę poświęcam na zaglądanie na blogi i aż ściska mnie z zazdrości, kiedy widzę kolejną piękną sukienkę, świetną bluzkę, czy inne świeżo co uszyte rzeczy, podczas gdy ja wszystko, co robię - robię na raty.. i to bardzo wiele rat...
Do pisania też dziś weny nie mam, postaram się więc szybciutko streścić, co, jak i gdzie...
Podczas wizyty u Tomka i jego rodziców zrobiłyśmy z Mamą małego kawalera kilka fot :) oczywiście z ciocią Monią i szmatką ciumkatką :)
Prawda, że to uroczy młody mężczyzna?? :)
Dla Mamusi też coś tworzymy :) mianowicie sukienkę z pięknej morskiej angorki. Sukienka i podszewka skrojone, wstępnie zszyte, przymiarka też już była, teraz tylko czekam na chwilę wolnego czasu i lecimy z szyciem dalej :)
Jakieś tam zdjęcie pokazujące sukienkę przed przymiarką i poprawkami mam :) kolor niestety odbiega od rzeczywistości...
Z racji tego, że angorki jeszcze zostało trochę, to kombinuję bluzkę :) coś tam się więc dzieje :) tylko baaaardzo powoli...
Do pisania też dziś weny nie mam, postaram się więc szybciutko streścić, co, jak i gdzie...
Podczas wizyty u Tomka i jego rodziców zrobiłyśmy z Mamą małego kawalera kilka fot :) oczywiście z ciocią Monią i szmatką ciumkatką :)
A tu fota cyknięta przez Mamusię podczas zabawy :) właściwie to chyba podczas bacznych obserwacji (podobno do gustu Tomaszowi najbardziej przypadła czerwona "tasiemka")
Prawda, że to uroczy młody mężczyzna?? :)
Dla Mamusi też coś tworzymy :) mianowicie sukienkę z pięknej morskiej angorki. Sukienka i podszewka skrojone, wstępnie zszyte, przymiarka też już była, teraz tylko czekam na chwilę wolnego czasu i lecimy z szyciem dalej :)
Jakieś tam zdjęcie pokazujące sukienkę przed przymiarką i poprawkami mam :) kolor niestety odbiega od rzeczywistości...
Z racji tego, że angorki jeszcze zostało trochę, to kombinuję bluzkę :) coś tam się więc dzieje :) tylko baaaardzo powoli...
29 grudnia 2012
Muzyczna ekscytacja...param pam pam... ♫♫♫
No i wracam po świętach... Przed Wigilią było mnóstwo bieganiny, szukania świątecznych prezentów, sprzątania itd... Święta spędzałam u rodziców, z rodzinką, z którą czas bardzo przyjemnie mi upływa :) Pochodzę z małej wioseczki, w pobliżu ŻADNEGO większego miasta, naokoło tylko wsie i maleńkie miasteczka, które jednak mają swój ogromny urok :) Wigilia była piękna, śnieżna, mroźna - cudo... Kolejne dni, to topniejący śnieg, kałuże i deszcz. Zaskakujące, jak szybko jest w stanie zmienić się pogoda i temperatura - z -14 stopni do kilku ponad zera w jedną noc!
W pierwsze święto wieczór i noc spędziłam na wiejskiej zabawie z muzyką disco polo w tle, graną przez.... no właśnie :)
Krystek (brat mój) i Patryk - grajki zabawowo-weselowo-18stkowo-sylwestrowe wzbogacili się o niepowtarzalne koszule, w których swoją premierę będą mieć 31 grudnia 2012 r., czyli Sylwestra...♫♫♫.
Siostra obiecała - siostra zrobiła :)
Tkaninka w nutki z Ikei, którą wypatrzyłam na blogu Nailii, przyszła do mnie dopiero wczoraj (zamawiałam tydzień przed Wigilią - ot ostrzeżenie dla zamawiających na ostatnią chwilę). Wczoraj dokończyć musiałam sukienkę - przebranie sylwestrowe dla kuzynki (zdjęcia po 31. grudnia), później jechałam nauczać matmy ;), a jak wróciłam byłam już tak zmęczona, że nawet kawy nie miałam siły wypić... Dziś na 12:00 zaplanowany miałam powrót do Torunia, ale skoro obiecałam, zabrałam z sobą maszynę, to przynajmniej część planu musiałam zrealizować :) W oryginalnych, zwykłych, białych koszulach miały być wymienione mankiety, taśma pod guzikami i kołnierzyk, są tylko mankiety - więcej dziś nie zdążyłam. No i są napisy - nazwa zespołu i imiona chłopaków zrobione z pomocą papieru transferowego - ciekawa jestem tylko, czy nie będzie problemów z praniem tych koszul.
Zdjęcia są, kiepskie, bo kiepskie, ale są! :) no i guzików jeszcze na nich nie ma :P
Tadaaaammm!
Nie jest to coś nad wyraz twórczego, ale z efektu jestem dumna! :)
W pierwsze święto wieczór i noc spędziłam na wiejskiej zabawie z muzyką disco polo w tle, graną przez.... no właśnie :)
Krystek (brat mój) i Patryk - grajki zabawowo-weselowo-18stkowo-sylwestrowe wzbogacili się o niepowtarzalne koszule, w których swoją premierę będą mieć 31 grudnia 2012 r., czyli Sylwestra...♫♫♫.
Siostra obiecała - siostra zrobiła :)
Tkaninka w nutki z Ikei, którą wypatrzyłam na blogu Nailii, przyszła do mnie dopiero wczoraj (zamawiałam tydzień przed Wigilią - ot ostrzeżenie dla zamawiających na ostatnią chwilę). Wczoraj dokończyć musiałam sukienkę - przebranie sylwestrowe dla kuzynki (zdjęcia po 31. grudnia), później jechałam nauczać matmy ;), a jak wróciłam byłam już tak zmęczona, że nawet kawy nie miałam siły wypić... Dziś na 12:00 zaplanowany miałam powrót do Torunia, ale skoro obiecałam, zabrałam z sobą maszynę, to przynajmniej część planu musiałam zrealizować :) W oryginalnych, zwykłych, białych koszulach miały być wymienione mankiety, taśma pod guzikami i kołnierzyk, są tylko mankiety - więcej dziś nie zdążyłam. No i są napisy - nazwa zespołu i imiona chłopaków zrobione z pomocą papieru transferowego - ciekawa jestem tylko, czy nie będzie problemów z praniem tych koszul.
Zdjęcia są, kiepskie, bo kiepskie, ale są! :) no i guzików jeszcze na nich nie ma :P
Tadaaaammm!
Nie jest to coś nad wyraz twórczego, ale z efektu jestem dumna! :)
17 grudnia 2012
Mały upominek dla małego przystojniaka
Witajcie!
Dziś krótko, bo nie mam siły, wykończona po całodniowym szale zakupowym, którego efekty nie są niestety takie, jakie zamierzałam...
Szyć ostatnio nie mam czasu., zbyt dużo biorę chyba na siebie i czasami nie wyrabiam się w czasie, czasami po całym dniu padam jak mucha i zasypiam na kanapie nie mając siły dowlec się do łóżka... Sam fakt, że święta zbliżają się wielkimi krokami napawa mnie przerażeniem, bo jeszcze nie wszystkie prezenty mam, bo mega-dużo sprzątania, a nie mam kiedy, bo korepetycje, bo coś... Ale w piątek jadę na caaaały tydzień do rodziców i mam nadzieję tam się zresetować...
W międzyczasie, w wolnej chwili dokończyłam szycie wspomnianych już TU żaboli, które wyglądają dla mnie jak dwa Kermity... Za to bardziej udanym upominkiem dla małego Tomeczka była szmatka ciumkatka, czy ciamatka, czy nie wiem, jak to się nazywa. W każdym razie szmatka z metkami, u mnie z aplikacjami, z których całkiem jestem zadowolona. Metek ani wstążeczek właściwie nie miałam, więc uszyłam z kawałków tkanin, które miałam pod ręką i z dwóch smyczy do kluczy. Nie mam siły więcej pisać, więc tylko pokazuję...
Dobrej nocy!
Dziś krótko, bo nie mam siły, wykończona po całodniowym szale zakupowym, którego efekty nie są niestety takie, jakie zamierzałam...
Szyć ostatnio nie mam czasu., zbyt dużo biorę chyba na siebie i czasami nie wyrabiam się w czasie, czasami po całym dniu padam jak mucha i zasypiam na kanapie nie mając siły dowlec się do łóżka... Sam fakt, że święta zbliżają się wielkimi krokami napawa mnie przerażeniem, bo jeszcze nie wszystkie prezenty mam, bo mega-dużo sprzątania, a nie mam kiedy, bo korepetycje, bo coś... Ale w piątek jadę na caaaały tydzień do rodziców i mam nadzieję tam się zresetować...
W międzyczasie, w wolnej chwili dokończyłam szycie wspomnianych już TU żaboli, które wyglądają dla mnie jak dwa Kermity... Za to bardziej udanym upominkiem dla małego Tomeczka była szmatka ciumkatka, czy ciamatka, czy nie wiem, jak to się nazywa. W każdym razie szmatka z metkami, u mnie z aplikacjami, z których całkiem jestem zadowolona. Metek ani wstążeczek właściwie nie miałam, więc uszyłam z kawałków tkanin, które miałam pod ręką i z dwóch smyczy do kluczy. Nie mam siły więcej pisać, więc tylko pokazuję...
Dobrej nocy!
3 grudnia 2012
Grafitowe rurki z wysokim stanem
Po zachęcającym poście Kasialeńki postanowiłam uszyć swoje pierwsze spodnie według wykroju z Burdy 10/2012, model 116. Tak jak Kasialeńka obiecywała, model z zapięciem z boku jest bardzo prosty, szybki i modny :) a jaki wygodny! :) Mając w pamięci przygody z rozmiarami z Burdy postanowiłam od razu wykroić 36. I co? I okazały się ciasne! Ja z tą Burdą kiedyś zwariuję! Spodnie uszyłam z grafitowego bistreczu, który kupiłam na allegro (swoją drogą bardzo dobrej jakości). Mimo, że spodnie ciasne, to dzięki temu, że tkanina jest rozciągliwa, to są baaardzo wygodne! Wysoka talia jest tu plusem - przeszła mi już "zajawka" na spodnie biodrówki. Szycia spodni bałam się bardzo, ale tego modelu nie ma co się bać :)
Koniec gadania, czas na prezentację:
Wersja z bluzką na wierzchu ;)
Bluzka kupiona w sh za 4 zł i przerobiona na podstawie formy z papavero.pl, z rękawkami z bluzki z baskinką. Bluzka przed przeróbką wyglądała tak:
Do następnego posta!
Koniec gadania, czas na prezentację:
Bluzka kupiona w sh za 4 zł i przerobiona na podstawie formy z papavero.pl, z rękawkami z bluzki z baskinką. Bluzka przed przeróbką wyglądała tak:
Do następnego posta!
2 grudnia 2012
Panie i Panowie - oto Amelia!
Zupełnie tego nie planowałam, a przynajmniej nie teraz. Namawiał mnie mój M, namawiała Monia, więc po niezbyt długim namyśle pobiegłam do sklepu wypytać co i jak. Po powrocie do domu zamówiłam w sklepie internetowym i następnego dnia odebrałam mojego nowego Łucznika Amelię II 2005 :)
Zamówiłam też całą stertę tkanin, która przyszła do mnie w piątek, ale z racji tego, że piątkowe popołudnie miałam zajęte, w sobotę przed południem wybrałam się z Monią na łowy do sh, a po powrocie czułam się jak zbity pies, bo przeziębienie dało mi się bardzo we znaki, to zabawę zaczęłam dopiero dziś. Czułam się o wiele lepiej, więc z samego rana zasiadłam przed Amelią i zaczęłam szyć. Spod Amelii igiełki wyszła bluzeczka, a po niej spodenki :)
Dziś pokażę tylko bluzkę - wykrój z Szycia krok po kroku 2/2012, model 3B. Wykroiłam rozmiar 36 i niestety okazał się za duży - będę więc przerabiać, czego nie lubię... Oto co mi wyszło:
Buty mało odpowiednie na tę porę roku, ale zdjęcia w domu robione, więc można było :) na ostatnim zdjęciu najbardziej widać mój błąd w doborze rozmiaru... Ech...
edit:
spodni tych nie szyłam, kupiłam dawno temu na żuromińskim ryneczku :)
Zamówiłam też całą stertę tkanin, która przyszła do mnie w piątek, ale z racji tego, że piątkowe popołudnie miałam zajęte, w sobotę przed południem wybrałam się z Monią na łowy do sh, a po powrocie czułam się jak zbity pies, bo przeziębienie dało mi się bardzo we znaki, to zabawę zaczęłam dopiero dziś. Czułam się o wiele lepiej, więc z samego rana zasiadłam przed Amelią i zaczęłam szyć. Spod Amelii igiełki wyszła bluzeczka, a po niej spodenki :)
Dziś pokażę tylko bluzkę - wykrój z Szycia krok po kroku 2/2012, model 3B. Wykroiłam rozmiar 36 i niestety okazał się za duży - będę więc przerabiać, czego nie lubię... Oto co mi wyszło:
Buty mało odpowiednie na tę porę roku, ale zdjęcia w domu robione, więc można było :) na ostatnim zdjęciu najbardziej widać mój błąd w doborze rozmiaru... Ech...
edit:
spodni tych nie szyłam, kupiłam dawno temu na żuromińskim ryneczku :)
Subskrybuj:
Posty (Atom)





