23 lipca 2014

Męska rzecz

Na Wasze życzenie z dwóch rzeczy, które mam do pokazania, zobaczycie pierwszą uszytą przeze mnie część męskiej garderoby.


Mateusz wiercił mi dziurę w brzuchu odkąd troszkę poprawiła się jakość mojego szycia, a najbardziej odkąd namówił mnie na kupno overlocka :)

Długo wzbraniałam się przed szyciem męskich rzeczy - najzwyczajniej w świecie bałam się, że mogę zepsuć i się zniechęcę. W końcu postanowiłam zrobić materiałowe zakupy (najpierw z myślą tylko i wyłącznie o sobie), po czym doszłam do wniosku, że zamówię odrobinę więcej i poddam się w końcu prośbom faceta mojego. Nie chciałam porywać się z motyką na słońce szyjąc spodnie casualowe, więc postawiłam na najprostsze - spodenki dresowe. Wyszukałam ciekawą granatową dresówkę w melanżu, wyglądającą trochę jak dżins. Spodenki miały być wygodne, na gumie (to się rozumie) i z kieszeniami.

Model spodni męskich nie jest łatwo znaleźć. Ja, która nie wierzę jeszcze w swoje możliwości i nie kwapiłam się do marnowania tak fajnej dresówki, postanowiłam za wszelką cenę zdobyć wykrój. Idealny znalazłam w Burdzie 4/2013, #132 - stety niestety damski, z kategorii Size plus (model skrócony, z pominięciem zakładek i z kieszeniami w szwach bocznych). Każdy szanujący się facet nie pozwoli sobie nosić czegoś szytego na bazie damskiego wykroju, więc mojemu wmówiłam, że poddałam go drobnym modyfikacjom, a tak naprawdę po prostu odmierzyłam głębokość podkroju kroku i porównałam z jego ulubionymi spodenkami. Wszystko się zgadzało, więc wykroiłam i uszyłam.

Ale wbrew pozorom łatwo nie było... Szwy boczne zszyłam na overlocku dwiema igłami, zostawiając nie zszyty wlot kieszeni. Okazało się, że do szwu overlockowego te kieszenie przyszyć będzie trudno. Sprułam więc tyle, ile trzeba było (roboty było dużo za dużo) i przyszyłam te kieszenie. Tu też było trochę kombinacji, więc wszystko od środka nie wygląda tak, jakbym tego chciała. Ale co tam - pierwsze koty za płoty, to najważniejsze. Facet zadowolony i w portkach śmiga często - a mnie aż serce rośnie :)






Nogawki podkładałam podwójną igłą - jak widać nie do końca dopasowałam nici i nie zawsze ładnie wychodziło - muszę popracować jeszcze nad ustawieniami naprężenia nici i może wtedy wychodzić będzie idealnie. Na drugim zdjęciu widać jednak, że bywają miejsca ładnie zszyte.



Guma, którą wszyłam miała 3/4 długości obwodu pasa. Przypięłam ją szpilkami do wierzchniej warstwy, zostawiając zapas na przykrycie jej od wewnątrz plus jakieś 2 cm. Najpierw przypięłam w czterech miejscach - szwach bocznych, przednim i tylnym, po czym naciągnęłam na nogi od krzesła ;) i spinałam resztę układając dokładnie tak, jak być powinno (guma schowana, pod nią zawinięty dwucentymetrowy zapas i szpila :)) trochę się tych szpilek nazbierało, a przy tym miałam akupunkturę za free :)


Kieszenie odrysowane od ulubionych dresów, przyszyte w wielkich męczarniach


W środku białe sznureczki do ściągnięcia w pasie (ja wolałabym, żeby były na wierzchu, ale takie było życzenie klienta ;) który zresztą ostatecznie doszedł do wniosku, że na zewnątrz fajnie by wyglądały, ale niestety było już za późno...


Miałam okazję, żeby użyć zestawu kaletniczego z Lidla - mój egzemplarz jest chyba trefny, bo wykończenie wychodzi jakieś takie koślawe. To zdjęcie nieco przekłamuje kolor, ale przy okazji widać, jak przyszyłam gumę mocno ją naciągając...


I na koniec nieidealne wnętrze...


Na faceta z 90cm w pasie zużyłam około 0,7mb dresówki, plus kawałek na kieszenie. Do tego guma z wciągniętym już sznureczkiem, overlock, stębnówka, nici, igły i duuużo szpilek :) Następne szyć się będą łatwiej, bo nie popełnię po raz drugi błędu z kieszeniami...

Jeśli przeczytaliście to do końca - podziwiam i dziękuję! Jeśli nie - przynajmniej pooglądaliście zdjęcia :)

40 komentarzy:

  1. Świetny pomysł. Szkoda, że nie mam tego wykroju, bo mojemu lubemu bardzo podoba sie ten fason spodni letnich. Superancko Ci wyszło Monia:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :)
      Co do samego wykroju - możesz spokojnie skorzystać z każdego, byle prostego modelu w rozmiarach size plus (bo panowie w naszych standardowych rozmiarówkach raczej się nie mieszczą). Wykrój na dresiaki znajdziesz też na papavero. Szyj więc i pokazuj :)

      Usuń
  2. Gdyby moje rzeczy miały takie nieidealne wnętrze jak te porteczki, ach, byłoby miło :) Ja to się w ogóle boję szyc ubrania dla dorosłych, bo mi się wydaje, że to okropnie skomplikowane, ale jak patrzę na Twoje uszytki, to mi się marzy, że się kiedyś odważę ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że w końcu się odważysz :) Wystarczy zacząć od modeli, które mają najmniej elementów, a w Burdzie oznaczone są maksymalnie dwiema kropkami - polecam spódnice :). Uwierz mi, szycie dla dorosłych wcale trudne nie jest - wystarczy się przełamać i spróbować ten pierwszy raz :)

      Usuń
  3. Ja mojemu K. też miałam zrobić, a w zasadzie to przerobić spodenki, ale jakoś ciągle od tego uciekałam, zmotywowałaś mnie, spodenki wyszły super ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miło mi :) dziękuję :)
      Po tych spodenkach widzę, że nie jest to takie straszne, jak się wydaje - wystarczy po prostu nie zastanawiając się wiele siąść do maszyny i działać. Powodzenia :)

      Usuń
  4. Świetnie wyszły, bardzo fajny kolor dresówki. Pamiętam jak wyglądały wnętrza pierwszych ciuchów jakie uszyłam, więc nie wiem gdzie Ty tu masz "nieidealne" :P.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że Ci się podobają :)
      Tą nieidealność najbardziej widać na szwach pod kieszeniami - po zszyciu bocznych szwów na overlocku okazało się, że będzie mi trudno wszyć kieszenie, więc rozpruwałam te szwy, a po przyszyciu worków kieszeni nie zszywałam już na overlocku, a po prostu na stębnówce. Kawałek szwu wygląda jakby w ogóle nie był wykańczany ;)

      Usuń
  5. Chciałabym by moje "wnętrza" uszytych rzeczy wyglądały tak "nieidealnie" jak Twoje! Co tu dużo mówić - spodnie wyszły świetnie! Ja też jeszcze nie do końca ogarnęłam szycie podwójną igłą, ale wszystko jest do wytrenowania :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki za miłe słowo! Z moim wnętrzem byłoby wszystko w porządku, gdyby nie kieszenie ;)
      Co do podwójnej igły - to był pierwszy raz, kiedy używałam jej przy szyciu odzieży (nie liczę testowania na skrawkach), trzeba potrenować :)

      Usuń
  6. Jak dla mnie to i tak wyższa szkoła jazdy, a najważniejsze, że spodjie fajnie wyszły no i facet zadowolony:)) Ma świetną grafikę na koszulce!! A z tym zestawem z Lidla też miewam problemy. Myślę, że za jakiś czas zainwestuję i kupię jakiś porządny zestaw, bo ten nieładnie wykańcza.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję w imieniu faceta :)
      Zestaw fajny, bo niedrogi, ale jakością nie grzeszy niestety... Póki co lepszy taki niż żaden ;)

      Usuń
  7. Świetna robota :) nie ma to jak overlock, nic się nie pruje a i elegancko wygląda nawet od wewnętrznej strony. Nawet nie widać, że to damski wykrój ;)
    Takie szycie od podstaw póki co mnie przerasta i leniuchuję przy przeróbkach. Ale nie mówię nie, pewnie prędzej czy później odważę się na szycie z wykrojem :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przyznaję, że z zakupu overlocka jestem bardzo zadowolona :)
      A szycie od podstaw - nie taki diabeł straszny ;) ja osobiście wolę szyć od zera niż przerabiać, większą mam z tego satysfakcję...

      Usuń
  8. Nie no, masz talent. Świetnie Ci wyszły te spodnie. Ja muszę takie kupować chłopakowi- nie mam takiego talentu ;/ Zapisaliśmy się razem na fitness :D I kupiłam mu taki dres na dobry początek https://www.vip-republic.pl/pl/mezczyzna/dresy/dres-emporio-armani-ea7-czarny/ Fajna cena jak za firmowy dres. Jak Ci się podoba? Może coś takie uszyjesz? ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Bo kieszenie w szwach to się przyszywa, zanim zszyje się boki. To są najprostsze kieszenie, jakie mogą być :-)
    Mój mąż zwrócił uwagę na dziureczki na sznurek. Zażyczył sobie w następnych swoich dresowcach takich samych - no i będę musiała zrobić, nie ma rady ;-)
    Ale jak Ci się udało tak ładnie przyszyć gumę do dzianiny... Moja guma w spódniczce to była masakra z transportem i z kołtunami nici. Musiałam odciąć całą górę, bo prucie tego kłębowiska zniszczyło materiał, a gumę wpuściłam w tunel.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kieszenie już szyłam kilka razy, ale nie pamiętałam, jak to leciało :) mimo, że proste ;) Zerknęłam do niewłaściwej instrukcji, która zamąciła mi w głowie. Teraz już na pewno zapamiętam, jaka jest kolejność :)
      Co do gumy - najpierw wykroiłam spodenki tak, żeby górny brzeg kończył się w pasie (pomijam to, że mój facet nosi je raczej na biodrach), po czym zorientowałam się, że przecież białą gumę w granatowych spodenkach trzeba jakoś zakryć ;) Docięłam pasek odpowiedniej długości i szerokości gumy plus 1cm na szew u góry i 2cm na podłożenie na dole. Tak jak pisałam w poście - upięłam tą gumę w czterech strategicznych miejscach tak, jak być powinno - tj. przykrytą doszytym paskiem dzianiny, który dodatkowo pod gumę podwinęłam, żeby przy szyciu jednocześnie złapać i gumę, i podłożenie. Potem całość naciągnęłam na nogi od krzesła z jadalni, te po skosie, bo na szerokość idealnie pasowały, po czym gęsto (co ok 5cm) przypinałam szpilkami, a przy szyciu mocno naciągałam obiema rękami. Wyszło zadowalająco dla mnie, a tej gumy bałam się właśnie najbardziej.

      Usuń
    2. Tak, tak, czytałam o nogach stołowych :-D Wykorzystam ten patent :-)
      To było pytanie retoryczne, że podziwiam to estetyczne przyszycie gumy do dzianiny, bo mnie się to wszystko skołtuniło i mimo naciągania przy szyciu całość wyglądała makabrycznie. Ale może dlatego, że za mało poszpilkowałam.

      Usuń
    3. A ja się tak produkowałam, żeby opisać co i jak ;) hehe ;D

      Usuń
    4. Widzisz, założyłaś, że nie chciało mi się przeczytać :-P A ja zawsze wszystko grzecznie czytam, bo nie samym obrazem człowiek żyje, poza tym lubię Cię czytać. Zresztą generalnie uważam za wieśniactwo, kiedy się palnie pytanie w komentarzu do tekstu, w którym wszystko autor ładnie opisał. Co innego pytania doprecyzowujące. Lubo retoryczne, o! ;-))

      Usuń
    5. Nie, nie zakładałam, że nie przeczytasz, ale pomyślałam, że może opis nie dość jasny ;) nie skumałam, że to retoryczne pytanie jest ;)
      Póki co to chyba jeszcze nie zdarzył mi się żaden komentarz, który wskazywałby na to, że ktoś nie raczył tekstu choć wzrokiem przelecieć na szybko. I Bogu dzięki :) Sama też nigdy nie piszę komentarza, póki nie przeczytam - uważam, że skoro ktoś zadał sobie trud, żeby cokolwiek napisać, to ja chcę, żeby ten trud się opłacił i przeczytać muszę :)

      Usuń
  10. Przeczytałam do końca i też podziwiam bo rzeczywiście roboty miałaś :) Porcięta wyszły super nawet z tym "nieidealnym" wnętrzem i ważne że klient zadowolony i na tyłku nosi :D ohh żebym i ja miała overlock

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mimo, że proste są w kroju bardzo, to jestem z nich dumna ;)
      Gdyby nie moja pomyłka z kieszeniami poszłoby mi o wiele szybciej...

      Usuń
  11. Fajnie, że się odważyłaś, bo są super :) i kolor też ciekawy :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Witaj, prowadzisz cudownego bloga! ja znów wróciłam do blogowania może pomożesz? zaobserwujesz i może lajkniesz na facebooku? oczywiście wszystkie obserwacje oddaje! zapraszam
    www.senioritasunshine.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  13. Przeczytałam do końca. Niby takie proste spodnie a ile z tym potrafi być zamieszania, nie? Jak szyłam mężowi portki z koszulki też przechodziłam przez te etapy. Dobrze że mój nie zażyczył sobie kieszeni :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widzisz, wszystko byłoby fajnie, gdybym na początku nie spaprała sprawy z kieszeniami - szyłoby się migiem :) No, pomijając gumę jeszcze, ale po tym jednym razie wiem już, co robić, żeby dobrze było :)

      Usuń
  14. Jakie nieidealne wnętrze ? jest super i zewnątrz i wewnątrz :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Wszystko jest jak trzeba ;) Brawo! Porteczki są super, bierz się za następne :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki! Mam jeszcze w szafie seledynową dresówkę i zastanawiam się, czy szyć kolejne portki dla Mateusza, czy zostawić sobie na sukienkę :) Egoistycznie trochę ;)

      Usuń
  16. od miesiąca szara dresówka pętelkowa leży i czeka na przerobienie jej na spodnie dla męża... od innych spodni odrysowałam na papierze wykrój przodu, ale dość opornie idzie mi reszta. Właśnie kieszenie mocno mnie blokowały, ale zainspirowałaś mnie pozytywnie do pracy, bo ślicznie ci to wszystko wyszło!! Biorę się więc i ja!

    szyciowaprzygoda.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam szycie męskich portków - okazuje się, że nie jest to wcale takie skomplikowane :) Ciekawa jestem efektów Twojej pracy :)

      Usuń
  17. Kurcze, super, muszę takie mężowi uszyć!!!

    OdpowiedzUsuń
  18. Spodenki bardzo fajne :) Nie wiem czy ktoś już Ci pisał, że to świetne, że podajesz ilość zużytego materiału. Bardzo to pomocne dla mnie, początkującej przy maszynie, bo ciężko jest mi ocenić ile materiału będę na coś potrzebować. Tak więc dziękuję i wracam do czytania/oglądania treści bloga :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki :)
      Pamiętam, kiedy i ja byłam początkująca, wtedy za każdą taką sprawdzoną informację dałabym wiele. Dziś też tak jest - jeśli znajdzie się wykrój wart uwagi, to taka wiedza jest na wagę złota, dlatego od pewnego czasu konsekwentnie podaję realne zużycie materiału :)

      Usuń
  19. Ja mojemu mężowi jeszcze spodni nie uszyję, bo moje zdolności krawieckie ograniczają się do uszycia pościeli :P Dlatego kupiłam mu podobne dresy w odzież Epister, ale teraz myślę że może też poszukam wykroju i coś pokombinuję, nawet na jakimś innym materiale może... Zobaczymy, to chyba nowe postanowienie norowoczne hehe :D

    OdpowiedzUsuń

Każdy, nawet bardzo króciutki komentarz, bardzo mnie ucieszy :-)